Muszę zrobić dopisek. Nasilają mi się błędne odczyty. Wydaje się, że u mnie to problem z kątem propagacji i “wadzi” mi o brzegi “komina” szamba. Od początku było tak, że pokrywa szamba z czujnikiem musiała być bardzo dokładnie położona - centralnie. Ale teraz bawienie się z pokrywą nie wiele poprawia. Nie wiem, co upływ czasu ma do tego, nie widzę też zależności od temperatury (chyba, że musze czekać na mrozy). Wykres poniżej pokazuje kłopot, teraz szambo jest puste, bo świeżo po wywózce.
Słowo klucz - kondensacja.
Podejrzewam, że chodzi o to
i elektronika bądź same przetworniki ultradźwiękowe (bo jak rozumiem to rozwiązanie to czujka ultradźwiękowa?) zaczynają rdzewieć…
(no chyba że zastosowałeś jakieś rozwiązanie dedykowane do pracy w agresywnym środowisku), nie miałem takiego czujnika w ręce więc się nie wypowiem, natomiast doświadczenia z tym jak gnije elektronika w niekorzystnym środowisku mam już wieloletnie…
BTW @angler post wyżej napisał jaka jest bardzo prawdopodobna przyczyna (zanim naskrobałem swój)
Tak, z kondensacją miałem problem na początku tej historii, zamontowanie czujnika ze szczeliną wentylacyjną problem rozwiązało. Agresywne opary - tak, to możliwe. Obudowa czujnika plastikowa wygląda solidnie, bez możliwości rozebrania, ale w sumie nie wiadomo. Przede wszystkim muszę wyeliminować wątpliwości związane z kątem propagacji. Będę informował.
Najnowsza wiadomość - czujnik padł. Pokazuje “0” - nie czyta odległości. Testowałem laser - ale zgodnie z tym co koledzy piszą - praktycznie nie działa. Myślę dalej.
Jestem prawie pewien ze Ci go zjadły opary (siarkowodór + wilgoć = słaby kwas siarkowy). Takie czujnik z elektroniką są fajne do deszczówki czy innych nieagresywnych płynów, w szambie to nigdy długo nie żyją. Znajomy parkował sobie auto prawie nad klapą szamba i nie chciał wierzyć że zardzewieje, nie czekał długo na potwierdzenie ![]()
