Dlatego potem propozycją był EM Mini Gen4 - tańszy od 2PM Gen4 i po prostu będzie mierzył dwa gniazdka razem zamiast oddzielnie.
Zrozumiałem, dlatego odpuściłem konkretne moduły na rzecz tych najprostszych. Jak wyżej, akceptuję, że nie będę mierzył oddzielnie tylko łącznie z obydwóch gniazdek.
W tym momencie właśnie sam pomiar by wystarczył, bo nie będę potrzebował wyłączyć tego sprzętu, a więc przekaźnik nie byłby potrzebny.
Nadal nie rozumiem też czemu jest to “bez sensu” - mam jasny punkt odniesienia który sprzęt w domu i kiedy pobiera ile energii, co potem mogę nanieść to ile ogólnie zużyłem energii w danym czasie.
Nie potrzebuję aż tak często tej informacji, zwłaszcza przy większej ilości mierników, co tylko by zasiało sieć danymi. To nie jest też nie wiadomo ile danych żebym potrzebował szerokiej przepustowości. Natomiast zdecydowanie nie chcę interesować się zarządzaniem tą warstwą sieci i dodawać sobie szum na access pointach tylko po to żeby móc przesłać dane do Home Assistant. Wolę jednak poświęcić trochę więcej czasu specyfice Zigbee ale w efekcie jednak mieć to odizolowane.
Dlatego podsumowując, jak rozumiem do testu na razie wystarczy Shelly EM Mini Gen4. Ma 16A obciążenia, mogę wpiąć go za podwójne gniazdko i pomierzę sobie aktywne zużycie prądu ogólnie. Jest dosyć mały więc jest szansa, że wejdzie w istniejącą instalację.
Z racji tego, że na ten moment prawie 100zł za sztukę, to wezmę jeden na próbę i się zobaczy. W krótkim czasie zrobię testy i najwyżej będzie do zwrotu. Może potem znajdzie się coś od konkurencji w atrakcyjniejszej cenie i wartego wypróbowania.
To mnie nie zrozumiałeś - tu komentowałem kwestię tego co jest na rynku w kwestii podwójnych gniazdek - moduł z 2 wyjściami nie ma sensu, bo nie masz dokąd podłączyć drugiego wyjścia - gniazdo podwójne jest zmostkowane.
ALE jeśli sobie zorganizujesz drugie gniazdko z możliwością oddzielnego podłączenia, to taki moduł jest OK.
Swoją drogą wspomniałem go w kontekście tego
być może szklana kula mi nie dopowiedziała jaki masz model na myśli, bo tego się nie doczytałem.
Nie wiem jakie masz realnie możliwości, bo to nigdzie nie jest do końca jasno określone, albo to przeoczyłem.
Przepustowość WiFi jest tysiące razy większa niż Zigbee, więc nawet jeśli mierniki WiFi produkują 100x więcej danych to nie jest to odczuwalne w sieci Ethernet. Natomiast nie twierdzę, że WiFi to same zalety.
Zigbee ma swoje zalety ale ma i wady, no i niektórzy giganci rynku powoli zaczynają się wycofywać z Zigbee, więc to też trzeba brać długofalowo pod uwagę…
Wszystko zależy ile twój sprzęt pobiera energii w trybie Standby TV OLED z nowymi aktualizacjami (Alexa, Gemini…) których oczywiście się nie czyta i klika się dalej, potrafi pobierać 8W jak sobie to policzysz przez noc to jest sens wyłączania go na noc. Posiadam też listwę zasilającą Nous A5 gdzie mam podłączony NAS, Kodi, SoundBar, korzystam z nich gdy coś oglądam, zasilacze nie pracują w nocy.
Tu się zgadzam, dlatego używam gniazdek z już wgraną Tasmota.
Tak Shelly pod tym względem ma chyba największe możliwości konfiguracji.
Celem tego ćwiczenia właśnie będzie ustalenie kto ile i kiedy pobiera daną ilość prądu. Mam już pogląd ile mi pobiera część sprzętu, natomiast nie wiem ile pobiera mi AGD - a tych raczej na noc nie będę wyłączał
Może dzisiaj nie, ale jutro… Wchodząc do łazienki twoja pralka z AI spyta cię czy wyprać twoją bieliznę, na jakim programie, jak szybko i czy ja wysuszyć i czy cię powiadomić że jest już gotowe.
jeśli chodzi o używanie jakichkolwiek modułów przekaźnikowych czy smartplugów w połączeniu z odbiornikami wrażliwymi na zanik zasilania (lodówka zamrażarka itp.), to radzę zrobić “testy na sucho” jak dane urządzenie (moduł/smartplug) zachowuje się w szczególnych sytuacjach (zanik zasilania, w tym seria zaników zasilania, aktualizacja firmware, omyłkowe zresetowanie, przywracanie ustawień fabrycznych itp.) i czy zachowanie jest w ogóle w jakiś sposób konfigurowalne czy może producent coś wymyślił i cześć (tu Shelly akurat są bardzo rozsądnie zaprojektowane i elastyczne w konfiguracji na ile im użyte podzespoły pozwalają, ale to nie zwalnia z testów - w rękach miałem tylko kilka starszych modeli), a “zdrady” bywają takie: rozłączenie przekaźnika przy aktualizacji firmware, nieprzewidywalny stan po powrocie zasilania (sprzęt dedykowany na rynki: niemiecki, oraz takie gdzie normy są podobne do niemieckich jak austriacki czy szwajcarski, zwykle w takiej sytuacji nie włącza przekaźnika oraz często nie ma możliwości konfiguracji zachowania), przy serii zaników zasilania mogą wrócić ustawienia fabryczne niekoniecznie takie jaki byśmy chcieli
zazwyczaj ustroje pomiarowe stosowane w takich urządzeniach mają spore ograniczenia w zakresie pomiarów małych mocy - zasadniczo można przyjąć, że większość sprzętu na rynku jako zerowe obciążenie pokazuje wszystko co ma mniej niż 4W (najpopularniejsze ustroje pomiarowe stosowane przez praktycznie wszystkich liczących się na rynku producentów IoT mają mniej więcej takie ograniczenie możliwości pomiaru mocy minimalnej), sam żyłem wiele lat w przeświadczeniu o pomijalnych stratach na pracy w standby wielu urządzeń póki nie trafił w moje ręce prawdziwy watomierz (z możliwością pomiaru mocy od ~0.1W przy napięciu sieciowym, czyli mogę mierzyć znacznie mniejsze moce niż jest to możliwe używając typowego sprzętu IoT)
PS Osobiście do takich odbiorników jak zamrażarka czy lodówka nie boję się użyć smartplugów Shelly modele Plus Plug S i starszy Plug S (oba WiFi i oczywiście odpowiednio skonfigurowane), natomiast do urządzeń o dużym poborze mocy jak pralka, suszarka czy zmywarka unikałbym rozwiązań miniaturowych (w ten sposób mam podłączoną tylko pralkę ze względu na niepalne otoczenie, użyłem też któryś z tych modeli; te modele Shelly mierzą wprawdzie temperaturę swojej elektroniki i programowo rozłączą obciążenie przy przegrzaniu, dodatkowo mają też kontrolę przeciążenia, ale nawet takie zabezpieczenie nie gwarantuje w 100% ochrony przed ewentualnym pożarem).
A szkoda gadać, ile teraz już “usług” w sprzęcie wymaga dostępu do Internetu - patrz choćby SmartThings. Dlatego lubię Zigbee bo mam w pełni lokalne urządzenia podpięte tylko pod Home Assistant.
Natomiast jakby o to samo zapytał lokalny LLM, działający tylko w oparciu o moje dane i trzymający je tylko u mnie na serwerze? W teorii to nawet by było przydatne.
Nie powiem, że nigdy nie robiłem testów na produkcji, ale tutaj mam możliwość i planuję moduł wpiąć w miarę łatwo dostępne nieużywane gniazdko Jednakże dobra uwaga, sprawdzę na tym module Shelly jak go będę już miał.
Jak rozumiem tego chyba już nie przeskoczę jeżeli wszyscy producenci mają taki punkt minimalny pomiaru. Biorę z resztą pod uwagę, że nie pomierzę wszystko co do ostatniego wata, natomiast chcę mieć “jakiś” punkt odniesienia między całkowitym kosztem, a poborem z dowolnego urządzenia lub grupy urządzeń.
Akurat przy lodówce czy zmywarce da jeszcze radę wpiąć smartpluga, bo są podpięte jako jedyne do gniazdek, to niestety reszta już jest na podwójnych. Czajnik i ekspres do kawy też są na pojedynczych, ale nimi na końcu się już zajmę.
Czy przy “miniaturowych” masz na myśli wszystko co jest “dopuszkowe”? Czy tylko ten moduł EM Mini Gen4?
Akurat jeśli chodzi o Shelly to mam dość duże zaufanie, ale i tak wolę się nie zbliżać do prądu znamionowego, jakkolwiek moduł EM Mini Gen4 jest bez przekaźnika, ale nie widziałem go w środku, więc trochę w ciemno moim zdaniem jedyne krytyczne miejsca w nim to rezystor pomiarowy (bocznik) i zaciski kablowe.
(ale jak mówię nie widziałem rozebranego, a nawet Alterco Robotics=Shelly miało za sobą parę wpadek, projekty są wprawdzie europejskie, ale produkcja chińska)
Jedyne do czego można się tu przyczepić to do max 2A choć on służy do mierzenia prądu a nie zasilania dużych urządzeń i do kondensatora Hongx który nie słynie ze zbyt dużej wytrzymałości.
Hmm jest jedna kwestia - to jest któraś z wcześniejszych generacji, a EM Mini Gen4 musi mieć kompletnie inną konstrukcję (pomiar bezpośredni, bo nie ma wejść przekładników).
Co do rzeczonych kondensatorów się nie wypowiem, to chińszczyzna (w końcu moduły są produkowane w ChRL by były tańsze), ale raczej nie jakiś totalny crap z czarnych list.
Tak, na zdjęciach to jest pierwsza lub druga generacja wypustów Shelly (nie wiem w której ten model wyszedł na rynek, a szukać mi się nie chce), swoją drogą w tamtych czasach był zupełny brak konsekwencji w nazewnictwie, dopiero niedawno to jakoś w miarę jednoznacznie ogarnęli.
Nie zmienia to faktu, że EM Mini gen4 ma całkowicie inną konstrukcję co wiadomo nawet bez oglądania zdjęć (ale chętnie bym zobaczył).